Chaim to jeden z tych producentów i didżejów, dzięki którym Izrael stał się jednym z ważnych krajów na klubowej mapie świata. Obok Shlomi Abera, Guy'a Gerbera i Guy'a J ciągle zaskakuje świeżymi brzmieniami i intrygującymi kompozycjami. Wydawał już w wielu znaczących labelach, w tym tygodniu ukazało się jego EP w wytwórni Ellen Allien Bpitch Control. Jednak muzyka zawarta na tym wydawnictwie nie ma wiele wspólnego z głównym profilem labelu. Miłosny tytuł nie jest tu chyba przypadkiem – pierwsze dwa numery brzmią jak soundtrack do wiosennego miłosnego uniesienia...

Chaim - Love Rehab
Tytułowy track to dosłownie śliczny kawałek oparty na niespiesznym tempie, urozmaicony chwytliwym wokalem i przyjemnymi dla ucha harmoniami. Prawdziwa progresywna perła – nie ma opcji, żeby poprzestać na jednym przesłuchaniu. Jeszcze szybciej wpadającym w ucho numerem jest „New Years Eve”, w którym Chaim potwierdza swoją smykałkę do melodyjnych motywów – instrumenty dęte brzmią tu, jakby zsamplowane były z jakiegoś filmowego klasyka z, powiedzmy, ścieżki dźwiękowej do serialu kryminalnego. Bardzo oryginalny kawałek, trudno będzie go przeoczyć, gdy usłyszymy to cacko na imprezie. Pozostałe dwie produkcje, w tym wersja dub „Love Rehab” bliżej są dotychczasowej twórczości Chaima, czyli jest dużo głębiej i bardziej tech-housowo. Mocny zestaw...
Źródło informacji: DJMag